Monicizm dla Dolaila …


… czyli to co robię najlepiej, jak potrafię. Motywuję do rozwagi w jedzeniu i piciu w Święta.

Niestety co roku dopada nas ta sama akcja i apetyt na jedzenie, żeby nie napisać „żarcie” w święta… Na pytanie po co trenować (również silną wolę) skoro i tak przez najbliższe miesiące nie będziemy odsłaniać ciała odpowiadam słowami : „AKCJA LATO 2014”. Czy to przypadkiem nie jest wystarczająca mobilizacja aby zacząć już dzisiaj lub najdalej od nadchodzącego poniedziałku. Uwierzcie mi, nie są kłamstwem słowa: ”jutro zaczyna się dziś”, jeżeli odpowiednio wcześnie zaczniecie dbać o szeroko pojęta dietę i kondycję fizyczną, to za 5-6 miesięcy wszystkie Wasze koleżanki będą pocić się na siłowni lub fitnessie w gonitwie za zrzuceniem paru kilogramów a Wy z lekkością założycie ulubione ciasne jeansy i kuse t-shirty witając PANIĄ WIOSNĘ.

Jaki jest plan?

  • Załóżcie sobie realne cele i małymi kroczkami dążcie do nich – NIE MUSICIE ZJEŚĆ TEGO KAWAŁKA SERNIKA, POPYCHAJĄC KARPIA I SAŁATKĘ ŚWIĄTECZNĄ 
  • Poproście koleżankę lub siostrę o zrobienie kilku fotek przed świętami, a potem tuż po! JUŻ MACIE STRES NA SAMĄ MYŚL? BARDZO DOBRZE!
  • Zmierzcie obwody w cm, a karteczkę zostawcie gdzieś na widoku, wracając do niej raz na 2 tyg, albo przed Sylwestrem;D
  • Niech Was nie kusi stawanie na wadze! Z uwagi na hormony waga kobiecego ciała potrafi w ciągu kilku dni podskoczyć nawet o 1,5kg (mimo stosowania diety i ćwiczenia). Najważniejsze jest jak się czujemy same ze sobą a nie to co pokazują cyferki. TAKŻE CENTYMETR TAK/ WAGA NIE KONIECZNIE!
  • Pamiętajcie aby 2-3 razy w tygodniu uskutecznić trening. Ruch przyspiesza metabolizm – IRONia, nieczynna? No to pobiegaj, idź na rower (śniegu nie będzie), zrób kilka squat jumpów i pompek, przeplatając plankami ;]
  • Zróbcie sobie rachunek sumienia i przez kilka dni spiszcie na kartce to co zjadacie. Widząc czarno na białym ilość posiłków, kalorii itp. łatwiej jest wyłapać ewentualne błędy żywieniowe i kontrolować posiłki. LOL, JESTEM DIABŁEM!

Mało? Na początek powinno wystarczyć. Jeżeli pomimo wszystko cierpicie na brak motywacji do działania zachęcam do kontaktu – mam kilka sprawdzonych sposobów na najbardziej oporne przypadki 🙂 Please tylko nie dzwońcie w Wigilię, też chce poświętować!

A jeśli będziecie nadal bardzo bardzo głodne to przypomnijcie sobie to zdjęcie ;]

1455155_10202495136249043_719150913_n

Piękna jest Bestią

Projekt: ja, http://www.ironia.bielsko.pl

Fot: Anna Pawleta, http://www.annapawleta.com

 

 

the KING – SQUAT


Gdyby Bóg chciał, żebyśmy sięgali rękami do podłogi na prostych nogach – NIE DAŁBY NAM KOLAN. Nie używacie zawiasów, nie stosujecie zgięć. Wszystko na prostych nogach, okrągłych plecach!! A potem sypią się kontuzje, przepukliny i inne takie. Grrrrrrrrr!!!!!

Jak zapewne wiecie, poza pracą jaką wykonuję w IRONii, jestem również trenerem fitness, a więc praca w grupie. Never mind o zajęcia… klucz jest jeden:

GDYBYM MIAŁA PODPISAĆ UMOWĘ Z JAKĄŚ JEDNOSTKĄ LEKARSKĄ, ŻEBY NAKRĘCAĆ BIZNES MEDYCZNY – WYSTARCZYŁOBY, ŻEBYM KAZAŁA GRUPIE ROBIĆ PRZYSIADY. 25 NA 30 OSÓB PODCZAS ZAJĘĆ GRUPOWYCH ROBI PRZYSIADY TAK:

przysiad na pypęCiężar na palcach, pięta w górze, kolana do przodu, kręgosłup wygięty, brzuch luźny. Ćwiczycie, nieświadomie strzelając sobie w kolana!

Jak powinien wyglądać  prawidłowo wykonany SQUAT? Proszę bardzo: PIĘTA PRZYLEPIONA DO PODŁOGI, STOPY RÓWNOLEGLE NA SZEROKOŚĆ BIODER, RĘCE MOGĄ BYĆ WYCIĄGNIĘTE DLA UTRZYMANIA RÓWNOWAGI, BRZUCH NAPIĘTY, SZYJA NEUTRALNIE.

A wydawałoby się, że phi, PRZYSIAD taaaki prosty.

247299_100673113359412_7663765_nPorównajcie dwa obrazki powyżej – widać różnicę?

Technika to podstawa, a zdrowie jest najważniejsze. Jeżeli nie jesteś pewna/pewien czy robisz to prawidłowo – zapraszam do obejrzenia filmu. Tutaj moja zabawa i test siły. GOBLET SQUAT z kettlem w rękach (32kg):

Sposobów wykonania tego ćwiczenia jest wiele. Na sucho (bez obciążenia – dla nauki techniki), na maszynach na siłowni, z wolnym ciężarem w rękach (goblet squat), z dwoma kettlami trzymanymy w dwóch rękach, ze sztangą na plecach – dla mnie nie ważne jest teraz jak/ ważne, żeby było prawidłowo. Oto co pracuje najmocniej przy przysłowiowym „ass to the grass”:

przysiad_mięśnie

Kiedyś liczyłam, że w ciągu dnia zrobiłam około 500 szt przysiadów, różnej maści ;-). Wy Wystarczycie, że nauczycie się robić to poprawnie – na początek, a potem to już tylko wariacje na temat. No chyba, że nie chcecie, i tu do Pań, mieć pośladków jak jabłuszka;>

Nic się samo nie zrobi – KEEP CALM & DO SQUATS

DSC_9523m

projekt: Piękna jest Bestią – Monika Kastelik

fot: http://www.annapawleta.com

 

Jem Jem, NIE, nie jem!


Jak nasze ciało jest skomplikowane możemy się tylko domyślać, obserwując jak zmienia się pod wpływem choćby jedzenia 😉

Znacie problem? Głupie pytanie!

Książek napisano o tym wiele, w każdej gazecie krzyczą, co jeść, jak porcjować, jak przeliczać, czego nie łączyć. PALEOJEM NIE JEM, DIETA KWAŚNIEWSKIEGO, WEGETARIAŃSKA, NIEŁĄCZENIA.  ZGODA, też tak robiłam na początku. Kupiłam wagę kuchenną, pilnowałam wszystkiego. Nie łączyłam pewnych produktów białkowych z węglowodanami, bawiłam się w dietę praprzodków. Kuchnia stała się moim więzieniem, w którym ja byłam niewolnikiem. Brzmi groźnie?  Prawda jest taka, że wszyscy serwujemy sobie kary i nagrody, a zyskuje lub cierpi nasze ciało.

Tymczasem panuje KULT PIĘKNA. Chcemy być fit not fat. Głodówki mordercze treningi, operacje plastyczne, zabiegi kosmetyczne. Kasa, kasa, kasa. A mi się wydaje, że najważniejsza w całym tym kołowrotku zdarzeń jest SAMOAKCEPTACJA!82401868151953768YtKvpDCTc

Bez akceptacji siebie, NIGDY, cokolwiek byście nie zrobili, nie będziecie szczęśliwi. Widziałam, osoby po operacjach plastycznych, które robiły sobie zabieg upiększania, lecz bez stałego permanentnego zadowolenia ( tudzież wprowadzenia umysłu w stan uciechy), nie odnajdywali szczęścia. Przede wszystkim zdrowy rozsądek. Nie oczekujcie, to do Pań,  że będziecie mieć piersi rozmiaru DD, skoro prababcia, babcia i mama nosiły zaledwie B (no chyba, że odwiedzicie chirurga plastycznego ;p). Jeżeli Wasz kształt to  „gruszka”, to choćbyście góry przeniosły w celu zgubienia bioder ;-), to nawet w rozmiarze 32, krągłości zostaną … TAKA SYTUACJA!

female-body-types21

Co mi daje szczęście? Nie waga, która wskazuje 50 in +, nie rozmiar, który plasuje się na poziomie, który pozwala mi zachować zakupioną garderobę. MONIQA JEST SZCZĘŚLIWA, gdy ćwiczy, gdy wyzwala endorfiny, gdy podnosi poziom euforii potreningowej, oraz gdy….może jeść to co lubi i jej smakuje;-) Oczywiście powiało IRONią.

Pytana, odpowiadam. Oto moja recepta na dobre samopoczucie, fajną wagę i siłę, która jest stanem umysłu.

Przede wszystkim słucham swojego ciała: 

Kiedyś namiętnie uprawiałam treningi aerobowe, bieganie, rower – moje ciało upominało się o węglowodany. Makaron i ziemniaki wysypywały się niemalże z mojej torebki. Ładowałam ile wlezie, a w zasadzie tyle ile mi pozwolił mój dietetyk. Na śniadanie ciemne pieczywo, na drugie owoc, obiad to musowo makaron, potem porcja zieleniny z białkiem, a na kolację znów… w zasadzie to chyba były jakieś wafle ryżowe z rybą… NIE PAMIĘTAM 😉 Teraz nie wyobrażam sobie tak jadać, dlaczego? Bo zmieniając profil ćwiczeń moje ciało upomniało się o mięso..

183662491023767720w3vlffhZc

Siła idzie w parze z białkiem:

Gdy rozpoczęłam swoją „walkę” z dźwiganiem, z dnia na dzień moja głowa odwracała się od owoców (których dzisiaj nie jadam wcale!!!), na rzecz ryb, nabiału i mięsa. Dzisiaj dzień bez mięsa, choćby był piątek (upsss, przepraszam) to dzień stracony. Mój ulubiony dział w marketach to mięsny i z nabiałem… no co poradzę. CIAŁO MÓJ PAN, albo PANI ;]

Obrazek

No dobra, a  tłuszcze??

Uwzględniam, ale nie przesadzam. Oliwa z oliwek, olej rzepakowy, kokosowy, sezamowy, ryby, czasem orzechy (ale z rozsądkiem bo mogę pochłonąć kilogram jak się zapomnę). Tłuszcz, jako taka dostawka na mini talerzyku – raczej na czuja niż kulinarny pewniak.

BIORĘ GŁĘBOKI ODDECH I SŁUCHAM SWOJEGO CIAŁA. JAK NIE JEM?

Otóż nie jem świństw, czytam etykiety, nie kupuję sałat „gotowców” – pakowanych i gotowych do jedzenia, nie kupuję pieczywa wcale, staram się omijać stoiska ze słodkościami, nie kupuję soków dosładzanych, nie używam cukru… No cóż, jestem w więzieniu własnego umysłu, ale przyzwyczaiłam się do tego sposobu żywienia.

– Co więc jem?

  • nabiał stanowi 50% mojej lodówki – sery, serki wiejskie, jogurty naturalne (do koszta wszystkie smakowe jogobelki, danony niegłody),
  • ryby – w szczególności łosoś wędzony, tuńczyk w sosie własnym i makrela. OMEGA 3 i 6 są mi niezbędne,
  • mięso – białe, lekkie, najczęściej gotowane lub grillowane,
  • warzywa – wszystkie i ile wejdzie,
  • owoce – tylko jabłka – i dlatego nie mogę się doczekać jesieni…;-),
  • pieczywo – niet, zastąpiłam je tortillami, które piekę na patelni i skrapiam wszelkimi sosami własnej produkcji (btw, Magda wczoraj zrobiłam Twoim sposobem i się zakochałam…

Tak mniej więcej, to złote zasady, które są takie moje, wyuczone i dopasowane do ciężkiego harmonogramu dnia, w którym pojawia się czasem cheat meal 🙂

Obrazek