Porno na talerzu…


Iron Lady jest człowiekiem, kocha czekoladę i wylegiwanie w słońcu z kawą w ręce i snikersem w ustach! ;]

Tak, dobrze czytasz. Popełniam błędy i lubię te momenty.

Foodporn , cheat meal czyli grzech żywieniowy. Czy aby na pewno taki zły?

Screen Shot 2014-02-08 at 13.03.30

Oto prosta riposta, dlaczego warto czasem pościemniać głowę.

(notatki z seminarium BioSignature Autor: Charles Poliquin)

…”Jedną rzeczą, której nauczyłem się przez te wszystkie lata, jest to, że ludzie z branży, których ja nazywam “Dietetycznymi Maniakami” nie zdają egzaminu doradzając swoim klientom przestrzeganie zasady tzw. zerowej tolerancji. Niestety klienci zwykle po 12 tygodniach takiego reżimu dietetycznego porzucają dotychczasową dietę i w przeciągu zaledwie kilku tygodni nadrabiają z nawiązka utracone kilogramy. Moim zdaniem ludzie szybciej redukują tkankę tłuszczową, kiedy pozwala się im na taki oszukany posiłek raz na 4-6 dni. Cheat meal zwiększa metabolizm, dlatego też tkanka tłuszczowa jest szybciej spalana. Pamiętajcie jednak, że taki oszukany posiłek to nie cały wieczór, spędzony na konsumowanie cheat mealów…”

* Jeżeli chodzi o mnie, to ja nie polecam oszukaństwa 1x w tygodniu, tylko 1x 3 tyg – najlepiej w dzień, w który ciężko jest się dostosować do diety, na przykład niedzielny obiad z całą rodziną lub jakieś święto: WALENTYNKI, DZIEŃ KOBIET, DZIEŃ DZIECKA, TŁUSTY CZWARTEK – W TAKI CZAS ZAWSZE SIĘGAMY PO COŚ NA ZĄB – UPIECZMY WIĘC 2 PIECZENIE NA JEDNYM OGNIU.

Screen Shot 2014-02-08 at 13.11.51

Oto kilka zasad jak tworzyć takie posiłki:

1. Spożyj najpierw białko. Pamiętaj białko z Greki oznacza pierwszy.

2. Posiłek należy spożywać przy stole (w domu lub restauracji), a nie przed telewizorem. Zadecyduj zawczasu co będzie składało się na niego i postaw na stole.

3. Kiedy wstajesz od stołu, przerywasz jedzenie. Koniec na dzisiaj.

4. Dokonaj lepszego wyboru: produkty bezglutenowe i te z mąki owsianej są lepsze od pszennych ciasteczek, organiczna czekolada z migdałami jest zdrowsza od żelek. Jeśli spożywasz produkty pszenne, to następnego dnia twoje stawy nie będą chciały pracować. Spróbuj zamiast tego ryżowego deseru.

5. Aby oszacować czy spożyłeś właściwą ilość węglowodanów w swoim dniu z oszukanym posiłkiem zrób co następuje: w piątek, kiedy spożywasz cheat meala zanotuj ilość spożytych węglowodanów. W sobotę rano zmierz poziom tkanki tłuszczowej. Jeśli poziom tkanki tłuszczowej zmalał, przy jednoczesnym wzroście beztłuszczowej masy ciała, to wybrałeś optymalną ilość węglowodanów. Jeśli jednak w sobotę rano masz wyższy poziom tkanki tłuszczowej, zmniejsz o 20% ilość spożywanych węglowodanów w następnym cheat mealu. Ponów procedurę następnego ranka po spożyciu takiego posiłku upewniając się, czy wartość węglowodanów została dobrana właściwie. Jeśli jednak zaobserwujesz utratę wagi w dniu poprzedzającym taki posiłek to zwiększ ilość węglowodanów o 20% i ponownie zaobserwuj jak zachowuje się organizm. Jeśli nie tracisz na wadze, to w trakcie następnego posiłku obetnij ponownie węgle.

6. Im bardziej jesteś szczupły tym więcej węglowodanów możesz spożyć. Kiedy zejdziesz do niskiego poziomu tkanki tłuszczowej stosuj zamiast oszukanych posiłków, jeden dzień zawsze nietreningowy z cheat mealami.

Wstrzemięźliwość w jedzeniu i piciu to podstawa w utrzymaniu super fit look-u, a foodporn jest dopuszczalny i tym przyjemniejszy 😉 o ile zaplanowany. Ja swoje planuję co miesiąc z kalendarzem w ręce i w tym miesiącu moje obżarstwo przypadnie za 6 dni czyli w WALENTYNKI! Jeszcze nie wiem, co zjem, ale wiem, że to będzie coś, czego sobie zwykle odmawiam, bo szkoda mi psuć efekty treningów.

Jakkolwiek po zwiększeniu potrzeby na węgle, bo biegam więcej i częściej – jem ich sporo na co dzień,  CHYBA UDERZĘ W TŁUSTO, PIZZA MOŻE… <myśli>!

Screen Shot 2014-02-08 at 13.17.32

Polecam Wam taką analizę, wyjdzie Wam na zdrowie i satysfakcję!

 

 

 

 

 

 

Kłamstwo ;]


Jak ja nie lubię kłamstwa! Do szewskiej pasji mnie doprowadza, jak wymówki władają umysłami. Inna rzecz to wygoda. Lepiej powiedzieć: „nie mogę, nie mam czasu”, niż postarać się i zapanować nad własnym życiem (chodzi tutaj oczywiście nie o egzystencję 😉 ale prościej – o talerz…).

– O czym mówię? My God. O jedzeniu!

Nie jestem człowiekiem z innej gliny ulepionym. Mam ten sam żołądek, te same potrzeby, podobne zachcianki i co najważniejsze – ROZUMIEM! Doskonale rozumiem problem dzisiejszego zabieganego świata, gdzie nie ma czasu na regularność posiłków, nie mówiąc już o czasie dla siebie. Mam tak samo, a może i nawet gorzej. Codziennie wstaję 6 – 6:30 i do późnych godzin nocnych jestem na nogach. Cały dzień w pracy, gdzie ugotować nie ma jak, gdzie nie bardzo jest jak podgrzać… no i cały czas między klientami (jak tu jeść regularnie?). Powiem tak : „chcieć to znaczy móc”. 

Regularnie co 3 godziny, małe porcje, przestrzegając zasad zdrowego żywienia, gdzie cheat meal możemy zastosować raz na jakiś czas – serwując sobie w ten sposób dzień dziecka! Pamiętają, że żywienie to ponad 50% sukcesu? Oczywiście, że pamiętają, tylko jak weryfikuję wyniki, to spuszczają głowę w dół i nie patrzą w oczy. Pytam! Po co strzelać sobie w kolano?

Oq, nie truję już ..idę jeść bo moja pora nastała. Dzisiaj na talerzu mam same smakołyki. Szkoda tylko, że kompletnie nie czuję smaku ;/ (chora)

IMG_20130227_105517

mnq